Etykiety

niedziela, 28 sierpnia 2011

MARZYĆ KAŻDY MOŻE...

Dziś inaczej niż zazwyczaj:-) Myślę, że na mój nastrój w chwili obecnej duży wpływ ma fakt, że wczoraj skończyłam 31 lat. Sama nie wierzę, że już tyle!!! Gdyby ktoś się mnie pytał, to nie czuję swojego wieku ani trochę. Ale sam dzień urodzin jak zwykle skłonił mnie do refleksji. Myślę o tym, co osiągnęłam do tej pory i co jeszcze przede mną. No i inne takie tam dziwne rzeczy chodzą mi po głowie. Oglądając wczoraj już po raz drugi film ( naprawdę dobry moim skromnym zdaniem!) „ Dom nad jeziorem” z Sandrą Bullock i Keanu Reeves’em ponownie skupiłam się na jednym z moich wielu marzeń, a mianowicie nad swoim i tylko swoim domkiem :-) Dla każdego posiadanie własnego kąta jest ważne, a dla mnie to już baaaaaaardzo ważne, okropną domatorką jestem ;-) Szczególnie po tych wszystkich przeprowadzkach i wynajmowanych mieszkaniach taki domek wydaje się być idyllą :-) Mam już nawet piękne miejsce gdzie mógłby się znajdować ;-) Na moich skromnych 3 hektarach, których posiadaczką jestem od jakiegoś czasu. Chwilowo jest to ziemia rolna, ale może w przyszłości…

Oto kilka zdjęć mych „włości” zrobionych przez moją młodszą, niezmiernie utalentowaną siostrzyczkę:













Jedyny problem z usytuowaniem wspomnianej działki oprócz tego, że na razie jest działką rolną jest taki, że znajduje się w miejscu odległym od jakiejkolwiek możliwej pracy:-(

Wiecie, ostatnio uwielbiam biel w pomieszczeniach. Gust z wiekiem zdecydowanie się zmienia ;-) Marzy mi się kuchnia w stylu skandynawskim w tym moim domku, w bieli. I może z takimi jamiołkami jako dekoracja :-)







P.S. A moim największym marzeniem i życzeniem na te urodzinki jest, aby znowu mieszkać z moim M. Nie tylko na weekendy ale, na co dzień… Hmmm, tęsknię bardzo!



3 komentarze:

  1. Pozostaje mi tylko kochana życzyć Ci spełnienia marzeń!!! Wszystkiego co pragniesz, oby jak najszybciej się urealniło.
    Taka dekoracja to byłaby ozdobą każdej kuchni :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Spełnienia tych marzeń (które i ja współdzielę). A najbardziej tego o wspólnym zamieszkaniu z mężem - ciężko musi być tak na odległość... Ziemia cudnej urody, a anioły - ech, wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale rozumiem tęsknotę za bycie razem nie tylko w weekendy... Moje szczęście ląduje w czwartki, a w poniedziałek o świcie już wyfruwa w świat. Dzięki Bogu mam te swoje lepiuszki... :)

    OdpowiedzUsuń