Etykiety

niedziela, 7 sierpnia 2016

LAWENDOWE INSPIRACJE :-)

Po ostatniej naszej wyprawie na pola lawendowe, które jak się okazało mamy zaraz obok córci szkoły;-) zachciało mi się stworzyć lawendowe jamiołki. Niestety nie posiadałam składników na masę solną akuratnio w domu (niesamowite!!!), ale byłam na zajęciach z ceramiki, więc... Powstało coś :-) Sama do końca nie wiem co. Jakie to może mieć praktyczne zastosowanie? Jeszcze nie wymyśliłam, ale na razie służy jako osłonka na wazonik z suszoną lawendą :-) Myślę, że i pewne doniczki by się tam zmieściły, więc TAK - będzie to osłonka na doniczki :-))))
Surowa glina z odciśniętymi gałązkami lawendy. Delikatnie tylko poszkliwionymi.

wtorek, 2 sierpnia 2016

DONICA

Pierwsza ceramiczna rzecz z moich prac, która jest przystosowana do "bycia" na dworze :-) Glina szamotowa, mocno piaszczysta, jak to stwierdziła moja obecna instruktorka ;-) Całkiem fajnie się z nią pracuje. Super do robienia wyższych, większych rzeczy i tych przeznaczonych na zewnątrz. Ma też ciekawy kolor po wypaleniu. Akurat moja donica była wypalana w wysokich temperaturach więc kolor wyszedł jeszcze ciekawszy. Niestety szkliwo już nie całkiem wyszło :-( 
Donica jest hmm, najlepsze określenie to - toporna. I to dosłownie. Jest ciężka i niewygładzana, ale to akurat w niej podoba mi się najbardziej :-))) Mało profesjonalne, ale...
Okrągła jak widać :-)
Z koronką dookoła krawędzi, nieszkliwioną.
Samo szkliwo natomiast nie wyszło tak jak chciałam. Powinno całe być niebieskie z lekkimi brązowymi plamkami. Wyszło całkiem na odwrót, ale w sumie w połączeniu z zielenią ziół nie jest najgorzej :-)
No i całość:

czwartek, 21 lipca 2016

MISECZKI

stworzone na pierwszych zajęciach ceramiki w UK. Zrobione metodą wyciskania. Fajna sprawa :-) Dobre rzeczy do sprawdzania nowych szkliw, gdyż za piękne nie są :-)

wtorek, 21 czerwca 2016

SIŁOWNIA w UK

mój pierwszy dzień :-) Żeby zacząć korzystać ze sprzętów zgromadzonych na sali muszę przejść "introduction" - tak oznajmiła miła pani sprzedająca mi karnet. Na swoją kolej czekałam ponad tydzień, aż do dziś:-) Równo o wyznaczonej godzinie przyszła do mnie uśmiechnięta, wysportowana i ogólnie wyglądająca jak z reklamy pani instruktorka aby ustalić ze mną plan działania. Zaprowadziła mnie do przytulnego pokoiku i przepytała na temat zdrowia, nawyków żywieniowych oraz moich oczekiwań co do ćwiczeń. Kazała wejść na wagę ( tragedia!!!! ), wymierzyła wszystko co dało się wymierzyć, a każdą odpowiedź i każdy wynik zapisała na moim koncie w komputerze. Następnie przeszłyśmy do ustalania planu ćwiczeń. Rozgrzewka, 20 minut, ćwiczenia na kolejne partie mięśni no i zakończenie. Wszystko razem około 60 minut. Na siłownie mam chodzić 3 razy w tygodniu, a oprócz tego przydałby się basen ( ciekawe co mąż i dzieci na to :-)). Po miłej pogawędce przyszedł czas na działanie! Pomocna pani instruktorka pokazała mi wszystkie ćwiczenia po kolei, nauczyła obsługi sprzętu i na koniec wręczyła... kluczyk :-) Taki mały, sprytny gadżet gdzie zapisane są wszystkie moje ćwiczenia, ilości powtórzeń i obciążenia. Każda z maszyn ma wejście na kluczyk i po jego włożeniu wyświetla się wszystko co powinnam na danym urządzeniu zrobić. Sprytne :-) Na koniec mogę się sprawdzić przy głównym terminalu, ile kalorii spaliłam i czy wyrobiłam 100 % planu :-) Minusem jest to (a może plusem!), że moja pani instruktorka wszystko widzi :-) Więc po 4 tygodniach ćwiczeń sprawdzi jak sumienna byłam :-) Przyznam, że to motywujące :-))) W czwartek planuję pierwszy prawdziwy trening - trzymajcie kciuki!!   

niedziela, 19 czerwca 2016

NO I NA MNIE PRZYSZEDŁ CZAS

żeby zacząć odchudzanie :-) Po ostatniej ciąży ciężko było mi dojść do siebie. Ponad dwa lata zbierałam się w sobie i w końcu postanowiłam, że dość pobłażania sobie! Trzeba wziąć się w garść i wrócić do formy :-) Mam już dwutygodniowy plan diety i wejściówkę na siłownię oraz basen. Mam też ćwiczenia "skalpel" Pani Ewy Chodakowskiej ;-) Więc do dzieła!!! Trzymajcie kciuki, naprawdę się przyda. Niestety ciężko mi być systematyczną i konsekwentną więc będzie to ciężka walka z kilogramami. Ale nie poddaję się, a co!!!
Znacie jakieś fajne sposoby na zgubienie "brzuszka"?