Etykiety

wtorek, 2 sierpnia 2011

PRZEPRASZAM ZA BRAK ODEZWU Z MOJEJ STRONY!!!!!!!!

Dawno, oj dawno mnie nie było. Szczerze mówiąc to do końca nie jestem pewna czy już wróciłam… Zamieszanie tak wielkie wkradło się w moje dotychczas nudne i uporządkowane życie, iż ciężko było okropnie. Myśli z dnia na dzień coraz gorsze… Oh, sama pamiętać o tym wszystkim nie chcę! Ale widać malutkie światełko w tunelu i… wierzę, że teraz już ku lepszemu tylko idzie. O tym co było mogłabym pisać i pisać, ale – nie chcę. Proszę wybaczcie. Rozdział zamknięty i kropka. Ważne, że przeżyłam i mocniejsza się stałam (oby!!!!!)
Więc, co u mnie? Córeczka największym moim szczęściem jest ))))) Cudna i przesłodka, codziennie potrafi mnie wspaniale zaskoczyć, coś nowego spsocić i dodać sił na resztę życia )))) Oj, a psocić umie już doskonale!!! Wszędzie wejdzie, wszystko zobaczy, a najgorsze jest to, że i wszystko powtórzy))))) Trzeba bardzo uważać co się przy niej robi. Ostatnio z mężem, po długim czasie niewidzenia się (żeby nie było!), wzięło nas na czułości, a następnego dnia córcia „z języczkiem” całować się chce!!! )))) Rodzice pilnować teraz bardzo się muszą )))) Urosła już trochę i zdecydowanie już widać, że okres dzidziusiowy mamy za sobą. Zresztą sami zobaczcie:

Pilna rozmowa z tatusiem.


 i sesja zdjęciowa z mamą.


 Ja, cyganiątko :-)


 Spacer po piasku


 koniecznie z bułą!


Ah, nie ma to jak porzeczki z działki dziadka :-)))) 



Teraz mieszkamy w Złotoryi. Małe miasteczko, urocze nawet, w okolicy Legnicy. Nie jest źle, aczkolwiek marzę o tym żeby wrócić w zachodniopomorskie. Byłam tam w sumie tylko chwilę, ale zakochałam się na dobre ))))) Wciąż zaglądam na stronę PUP w Wałczu z nadzieją, że będzie praca idealna dla mnie i znowu będę mogła męża mojego męczyć, że wrócić chcę. Oczywiście wszystko zależy w tej chwili przede wszystkim od tego czy on wyjedzie na rok czy nie (bo jeszcze nic nie wiadomo!!!!!!!! Już 6 m-cy czekamy na decyzję!!!!!!!!! SZOK!!!) Z tym czekaniem chyba najgorzej się pogodzić… W każdym razie mieszkamy tu gdzie mieszkamy i jest już fajnie. Ja mam pracę, a malutka babcię na co dzień. Choć od września chcę do żłobka ją oddać, jak jakiś znajdę. Już prawie dwa latka ma więc najwyższy czas ))))

Jeśli chodzi o moją „twórczość” masosolniakową to hmmm, na pewien czas została odłożona i coś nie bardzo mam chęci aby do niej wrócić (((( Proza życia stłumiła moją artystyczną stronę duszy. Mam nadzieję, że niemoc twórcza odejdzie szybko i znowu będę miała co na stronie swojej pokazywać. Na razie kilka zdjęć zaległych. Twory, które powstały z myślą o jarmarkach (które również całkiem odrzuciłam…). Wszystko spakowane, w pudłach w szafie zalega…
A są tam: 

Damulki


 różne dziwne, małe jamiołki








 i moje ulubione skrzaciki :-)))







6 komentarzy:

  1. Witaj Aguś! Tak się cieszę, że napisałaś :)
    Córeczka jak Aniołek, albo raczej Skrzacik mały, bo Twoje skrzacikowe aniołeczki są cudne :)
    Myślę, że 6 miesięcy czekania, niepewności, każdego może wykończyć, więc życzę Ci, aby wszystko jak najszybciej się wyjaśniło!
    Buziole 102:*

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też życzę, aby ten zwariowany czas minął.. Aby wena wróciła i żeby czekanie się skończyło.
    Córcia śliczna..
    No a jamiołami.. jak zwykle się zachwycam :)
    Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam Ciebie Agnieszko jeszcze na Twoim blogu.. na moim masz komentarz też odnośnie Twojego komentarza:)) Agnieszko, chce Ci powiedzieć, że cudowne są te Twoje jamiołki , dlatego tu jestem... Tak samo jak Zuzia ma piękne prace... wena , jak wena przychodzi i odchodzi pod róznymi postaciami, a może coś innego macie do przerobienia... jedna , np.zostanie alpinistką, a druga > prezydentem..?? !! Bądżcie cierpliwe, wszystko przyjdzie w swoim czasie... ja kiedyś jak byłam nastką zaczęłam coś tam malować, ale z braku czasu dopiero po iluś tam latach wróciłam do tego, bo coś pomału zaczęło mnie pchać do tego... zaczęło się od anielic, które uwielbiam, a teraz malarstwo, a co dalej będzie, nie wiem... ale się dowiem..;)) Pozdrawiam Was serdecznie i cieplutko;)) Jola

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie, że wróciłaś, mam nadzieję, ze na dłużej jednak! Oby wszystko się powoli ułożyło, uspokoiło. Wtedy też na pewno wena wróci.

    Córeczka wspaniała - ile ona już sobie liczy? Widać, ze zakochana jesteś w niej bez pamięci - nie dziwię się! Pozdrawiam cieplutko i czekam na dalsze wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale masz śliczną córeczkę :))). Bardzo się cieszę, że wróciłaś, bo już się trochę martwiłam. Skrzacik uroczy. Czekamy na powrót weny!

    OdpowiedzUsuń
  6. alez ona juz duza i naprawde sliczna z niej dziewczynka! no i dobrze Cie widziec z powrotem!

    OdpowiedzUsuń