Labels

Saturday, 8 December 2012

W oczekiwaniu na świąteczny nastrój, który w tym roku nie za bardzo chce mnie najść, ulepiłam Jamiołka trochę innego niż zazwyczaj. Wykorzystałam do jego tworzenia koronkę bawełnianą, której oprzeć się nie mogłam gdy tylko zobaczyłam ją na targu staroci :-) A co mi wyszło sami zobaczcie:
Znowu chodzę na ceramikę!!! :-))))) Już niedługo będę mogła się pochwalić pierwszymi pracami:-)
Dziękuję za wszystkie cudowne komentarze, trzymajcie się cieplutko!

Tuesday, 27 November 2012

PASOWANIE NA PRZEDSZKOLAKA

to przeżycie i dla dziecka i dla rodzica. My przeżyłyśmy ten moment właśnie dziś. I choć córcia bała się okropnie stać na środku z innymi dziećmi i być obserwowaną przez wszystkich, tak że większość czasu spędziła trzymając mamę za rączkę :-) - to była to bardzo wzruszająca chwila. Patrząc na moją córcię dumnie trzymającą dyplom przedszkolaka, przed oczami miałam wszystkich lekarzy, którzy wróżyli jej same okropne rzeczy, którzy nie dawali jej zbyt dużych szans na normalne życie po wylewach i zastanawiałam się co by powiedzieli teraz!? Ja wiem, że wygrałyśmy :-)))))
Oczywiście nie obyło się bez jamiołkowych prezencików dla dzieci, które wraz z Cysią lepiłyśmy przez cały weekend :-) Zdjęcia kiepskie, gdyż robione po nocy ale co nieco widać.
A oto i sama twórczyni przy pracy :-)

Sunday, 25 November 2012

ŚWIATOWY DZIEŃ PLUSZOWEGO MISIA

Człowiek uczy się całe życie, a posiadając dziecko odkrywa całkiem inny świat. Nigdy do tej pory nie słyszałam o święcie pluszowego misia :-) Czy wiecie, że jegomość ten ma już 109 lat!!! Noc cóż, w każdym razie ja nie wiedziałam, aż do zeszłego tygodnia, kiedy to ogłoszono konkurs w przedszkolu. Konkurs na stworzenie swojego wymarzonego misia. Jako, że nasze trzyletnie "słoneczka" jeszcze nie za bardzo wiedziały o co chodzi to chyba bardziej był on skierowany do rodziców :-))) Więc ja, nie myśląc za dużo misia dla córci z masy solnej stworzyłam i choć do konkursu go nie zgłosiłyśmy (Cysia zrobiła swojego) to w przedszkolu na wystawce wisi :-) 

Oto co mi wyszło po naprawdę długiej przerwie:

Sunday, 7 October 2012

ŚLĄSK

Wczoraj chciałam spędzić spokojny wieczór przed telewizorem. Córcia usnęła około 21, mąż na studiach - cisza spokój. Wyobraźcie sobie, że od godziny 21:00 nie znalazłam w telewizji nic gdzie nie było nadmiaru krwi, śmierci, okrucieństwa! Nie jestem osobą, która ceni jedynie kino lekkie i przyjemne. Kocham dobre kryminały, jestem fanką szwedzkich mistrzów thrillerów (jeśli o książki chodzi) oraz wszelkich seriali kryminalnych (moja wielka słabość:-)) ale to co mnie w nich urzeka to zagadki i stopniowe odkrywanie prawdy. Ale to całe okrucieństwo! Pokazane z takimi detalami! Po niecałej godzinie wyłączyłam telewizor zdegustowana i przerażona tym, że moje dziecko żyje w świecie gdzie takie sceny to powoli normalka, nie robiąca na nikim wrażenia. SZOK!

No, ale to takie tam moje dywagacje. Po prostu wzburzenie moje było tak wielkie, że postanowiłam jednak o tym wspomnieć. A teraz milsze rzeczy. Powoli odkrywam Śląsk. Chyba zadomowiłam się tu na dobre:-) Wcale nie jest to region brudny, niewesoły i przytłaczający jak to często słyszałam. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym miejscem i postanowiłam od czasu do czasu kilka zdjęć na bloga wrzucić, aby wszyscy odkryli to co odkryłam ja :-)))))

CZECHOWICE - ośrodek wypoczynkowy. Najdalsza dzielnica Gliwic. Pięknie położone teryny nad jeziorem czechowickim. W lecie pełne ludzi chcących choć na chwilę uciec z miasta, ale jesienią - idealne miejsce na spacery i odpoczynek... nawet gdy pada :-) Wtedy wszystkie kolory się wyostrzają, a w powietrzu czuć tylko świeżość - kocham jesień!!!!

Saturday, 6 October 2012

BIŻUTERYJNE TWORY

Masosolniaczki nowe na razie u mnie nie powstały :-( Ciągły brak weny do lepienia i totalne jesienne lenistwo nadal nie przechodzą. Ale żeby nie było, że nic nie robię tylko leniuchuję! Dziś przedstawię swoje biżuteryjne zmagania. Po kursie jubilerskim jaki przeszłam prawie dwa lata temu zdarza mi się co nieco, od czasu do czasu "popełnić". Tym razem pochwalę się wisiorkiem z chryzokolą. Stworzyłam go całkowicie sama. Zero półfabrykatów, nawet kółeczko spawałam z drucika ;-) Pewnie dlatego tak cieszy mnie efekt i skromna wcale nie będę! Dla mnie stworzenie czegoś od podstaw, niezależnie od efektu końcowego, zawsze jest mega osiągnięciem, wielkim sukcesem.
Mój wisior przedstawia się tak:
A tu jeszcze zdjątko mojego ukochanego przedszkolaka :-) Na razie co prawda więcej chorego niż zdrowego i przez to niezbyt często w przedszkolu, ale za to bardzo dzielnego i w ogóle przy rozłące z mamą niepłaczącego :-)))) 
Marcelinka
I jeszcze moje ostatnio nabyte "wykrawaczki" do ciasteczek i masy solnej oczywiście!!:-)))
A na koniec prośba do wszystkich zaglądających, gdyby ktoś słyszał o jakimś świątecznym kiermaszu rękodzieła na śląsku, proszę dajcie znać, chciałabym znowu choć na chwilę pobyć w magicznym świecie tego typu imprez. W tym roku powinnam się wyrobić :-)

Trzymajcie się cieplutko!!!!!!!!!!!! 

Sunday, 23 September 2012

JESIENNA MELANCHOLIA


Chyba jakoś ostatnio dopadła mnie taka jesienna melancholia. Nic tylko rozmyślam i rozmyślam... Nie potrafię się do pracy twórczej zmobilizować. Ostatnio stworzony słony aniołek prezentuję poniżej. Cały w brązach, ciepłych i przyjemnych w przeciwieństwie do mych nastrojów :-) Mam nadzieję, że ma niemoc twórcza jednak minie... Do usłyszenia!

Monday, 9 July 2012

LATO to upały,

a na upały najlepsze są... LODY!!!!! Zapraszam :-)
I jeszcze mój największy aniołek :-) Na wycieczce w Chudowie.

Tuesday, 26 June 2012

POWRÓT DO MASOSOLNIAKOWANIA :-)))

Długo by mówić czemu, aż tak zwlekałam z kolejnym postem i kolejnym masosolniaczkiem ale w końcu jest :-) Przy pomocy mej kochanej Kropeczki wracam do lepienia i... wybaczcie, że Jamioł może nie za cudny, ale obawiam się, że trochę "zardzewiałam", delikatnie mówiąc.  
Oto me coraz zdolniejsze dziecię :-)
urosła??? ;-)

Mój piękny nowy sprzęt do wypiekania :-) 

No i pierwszy po baaaaaardzo długiej przerwie Jamioł.

Dziękuję, że wciąż ze mną byliście!!!!!