W końcu się przełamałam i pierwsze twory z masy solnej po dłuuuuugiej przerwie dziś wyszły z piekarnika :-) Cieszę się bardzo, gdyż mobilizowałam się od bardzo dawna i w ogóle przełamać się nie mogłam. Bałam się, że nie wrócę już do masy nigdy :-( W końcu już całkiem niedługo będę miała bardzo okrojony czas dla siebie. Dwójka dzieci w domu, w tym niemowlak to już nie przelewki :-) Mam wielkiego stracha, ale...
oto mój jamiołek:
i bałwanki mojej córci :-) Kolorowe jak wszystko u Cysi. Kiedyś pokaże Wam jej rysunki - absolutnie wszystko jest tęczowe :-)))))) To ulubiony kolor mej czterolatki :-))))))))
