Etykiety

piątek, 22 kwietnia 2011

KOLOROWE JARMARKI :-)






Odważyłam się i pierwszy raz w życiu jadę sama ze swoimi tworami na jarmark :-) Majówkę w Dolinie Charlotty. Stres olbrzymi! Pracy mnóstwo i wątpliwości coraz więcej. Nie jestem do końca pewna czy moje jamioły już nadają się do tego aby spróbować swoich sił na tego typu imprezach. Ale w sumie jak się nie odważę spróbować to nigdy się nie dowiem :-) Na razie w każdym razie lepię, lepię i jeszcze raz lepię :-))) Nic tylko sól i mąka w mym domu króluje :-))) Nie mam jeszcze planu na stoisko, wizytówki i w ogóle nic ale entuzjazm tak wielki mnie ogarnął, że wierzę iż zdążę :-))) W każdym razie przedstawię teraz kilka swoich majówkowych tworów masosolniaczkowych i bardzo bym prosiła osoby chcące zostawić komentarz pod mym postem o szczerą na maxa ocenę. Z góry dziękuję :-)!!!

Tasiemkowe jamioły. Właśnie w piecu siedzą nowe kolorki :-) 

 






Bobaski :-) 



  
No i Kędziorki :-)


A tak wyglądają moje meble w kuchni :-) W chwili obecnej wszystkiego razem jest około 106 sztuk :-) 








No i bobaskowe kędziorki w wózeczkach - jeszcze niedokończone. Jak dorobię wszystkie elementy to również przedstawię je bliżej. 


Golaski również przedstawię bliżej ale już w następnym wpisie. 



sobota, 16 kwietnia 2011

MATCZYNE PRZEMYŚLENIA

Ostatnio wydaje mi się, że całe moje życie składa się ze sprzątania. Mój już półtoraroczny brzdąc robi wszystko aby mama nie zapomniała o jej wprost niewiarygodnych zdolnościach do bałaganienia! Podejrzewam, że gdyby wpuścić moją Cyśckę do białego, pustego i zamkniętego pomieszczenia, w którym teoretycznie nic zbrojić nie można, moja córcia na pewno doprowadziłaby go do ruiny :-) Pod tym względem jest po prostu niesamowita. To co to dziecko potrafi zrobić z chusteczką hignieniczną to po prostu arcydzieło!! :-) A niech tylko mama zapomni się i w zasięgu małych rączek (który znacznie się powiększył odkąd małe nauczyło wchodzić się na krzesła i stoliki) zostawi ołówek lub długopis...!!!!! Moja cudna kanapa i ukochany fotel są już całe we freskach godnych Michała Anioła, a córka ma tatuaże, które nawet po trzeciej już kąpieli są nadal widoczne na całym ciele pomimo mych wielkich starań :-) Zaskoczenie naszej Pani doktor gdy wczoraj je odkryła po prostu bezcenne ;-)

A oto dowody talentu mej córci :-)) 






A ile przy tym wszystkim zabawy!!!!!!!!!!!!! :-) 

wtorek, 12 kwietnia 2011

PODZIĘKOWANIA

dla gości stały się bardzo modne:-) Pamiętam, że gdy ponad 3 lata temu brałam ślub i planowałam swoje wesele byłam bardzo zaskoczona pomysłem na małe prezenciki dla gości. U mnie były to kolorowe migdały w pudełeczkach w kształcie krzesełek. Przesłodkie! Niestety, zdjęcia się nie uchowały :-( 
Teraz podziękowania dla gości robi się nie tylko z okazji ślubu. Widziałam gipsowe aniołki na chrzciny, a nawet śliczne figureczki z okazji ukończenia roczku przez Maleństwo. Uważam, że to naprawdę super miły gest i ten pomysł mi się podoba bardzo. Więc gdy zostałam poproszona o stworzenie takiego aniołeczka jako podziękowanie od razu wziełam się do roboty :-)

Wyszedł jamiołek na serduszku, pomysłu nie do końca mojego lecz podpatrzonego w gazecie "Porcelana Fria" (niestety numeru nie pamiętam), za to nie jak w orginale z "zimnej porcelany", a z mojej ukochanej masy solnej i przez to odpowiednio do jej własciwości zmodyfikowany :-)





Jamioł jest przykładowym egzemplarzem i mam nadzieję, że osobie, która o jego stworzenie poprosiła się spodoba :-) 

Myślę, że dziękim takim małym orginalnym dodatkom nasze święta stają jeszcze bardziej orginalne i zapamiętywalne :-) Po prostu - wyjatkowe :-)))
  

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

WIELKANOCNE TWORY

pojawiają się już wszędzie więc i ja postanowiłam coś barankowego stworzyć :-) I hmm, oto co wyszło:



wiszące masosolniaczkowe, świąteczne baranki :-) Długo u mnie nie pobyły i już w galerii w Wałczu spotkać je można. Miejsce magiczne - GALERIA POD ANIOŁAMI, stworzone przez wspaniałą osóbkę, również Agnieszkę :-) Odwiedźcie koniecznie w okolicy będąc!

A na wiosnę nowe jamiołki u mnie zamieszkały

zakochana

oraz ogrodniczka

i nowe mieszkanko ładnie mi przyozdobiły :-)))

Pozdrawiam cieplutko i w dużo lepszym humorze!!! Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i wsparcie!

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

SIEDZĘ I SIEDZĘ

i myślę i myślę i... nic dobrego mi z tego wszystkiego nie wychodzi. Jestem już w zachodniopomorskim i choć wciąż na walizkach to czuję się jakbym już tu mieszkała i mieszkała. Dziś był mój pierwszy dzień w nowej pracy. Czy jestem z tych wszystkich zmian zadowolona? Tak szczerze? Nie wiem. Moje myśli wciąż wirują w głowie z zawrotną prędkością, nie pozwalają na chwilę odpoczynku. Ze stanu euforii wpadam w panikę, a następnie odrętwienie. I tak dzień za dniem. Raz uważam, że jest mi tu cudownie, że się odnajdę, a za chwilę płaczę - bo nie chcę, bo mi źle, bo sama. I dogódź tu babie :-)))! Cały szkopuł tkwi w tym, że na przeprowadzkę tu zdecydowałam się przede wszystkim ze względu na mojego M. Tęskniłam za nim bardzo, malutka też i to właśnie był ten cudowny pomysł abyśmy mogli być razem, a teraz? Siedzę sama. Znowu wysłali M na szkolenie. Wraca w środę w nocy, w sobotę jedzie znowu. Wraca za tydzień i co? Posiedzi tu ok 2 miesięcy i wyjeżdża na rok!!!!!!!!!!!!!!! Taaaaaaak, życie potrafi spłatać figla! Mowy o takim czasie nie było, a teraz nagle nikt inny pojechać nie może i M musi. Co myślę? Nie wiem. Co czuję? Nie wiem. Co zrobię? Nie wiem. A najgorsze ze wszystkiego jest to, że drugiego dzieciaczka nie planowałam, nie w tym złym dla nas i niepewnym czasie. Bardzo się pilnowałam, a teraz już 6 dzień siedzę jak na szpilkach i chyba z nerwów jutro do apteki po test się wybrać muszę. Ale czy to możliwe aby aż tak życie mnie sprawdzało?????????????? Wierzę głęboko, że nie, nie teraz, nie gdy jeszcze nic nie wiem! Oj, z nerwów dziś nie usnę :-( Ponoć po burzy zawsze świeci słońce, hmmmm moje chyba o mnie zapomniało...