Etykiety

niedziela, 30 stycznia 2011

15 MIESIĄC RAZEM

z moją córcią już jesteśmy:-) I coraz lepiej nam! Po wszystkich macierzyńskich rozterkach i problemach doszłam do etapu kiedy spędzanie czasu z moją Kropeczka stało się tylko przyjemnością. I choć brudzi wszystko niezmiernie! Wszędzie jej pełno, a na dodatek wcale mamy nie słucha to i tak ten wiek dziecięcy uważam za cudowny!!!! To niesamowite ile taki maluszek potrafi nauczyć się w ciągu tylko 14 miesięcy! Ile potrafi już mamie powiedzieć tak naprawdę nie umiejąc mówić :-) Bo jedyne "słowa", które Marcelinka zna to: "da mi" i "nie" :-) Za to doskonale potrafi się z mamą kłócić po swojemu jeśli tylko mama nie robi tego co księżniczka sobie zażyczy ;-) Rehabilitacja zakończyła się powodzeniem i Kropeczce nic już nie jest. Zębów ma już osiem, a ciuszki nosi już na rozmiar 80! Kiedy ten czas zleciał? Na spacery chodzi sama i wózek to mama już chyba tylko z przyzwyczajenia wszędzie z sobą zabiera. Dalej przesypia całe nocki i w dzień robi sobie małą drzemkę więc mama trochę luzu ma. A wczoraj sama zrobiła sobie zakupy! Weszłyśmy do naszego sklepiku osiedlowego, mama wpadła w szał zakupowy, a córcia wykorzystując sytuację spokojnie podeszła do stojaka z pomarańczami, wybrała taką naprawdę dorodną i jakby nigdy nic podeszła do Pani sprzedawczyni mówiąc swoje ulubione "da mi" :-) Pani wzruszona niezmiernie za pomarańcza nam nie policzyła :-)))) Nieźle, co? Teraz chyba tylko do sklepu ją wysyłać! W domu zanim buty zdjęła już marudziła, żeby jej owoc obrać, no i od razu zjadła :-))) Całego!!!
 A oto jak mój jamiołek wygląda teraz :-)

W prześlicznym kompleciku od trzydziestolatki - cudo, bardzo dziękujemy!!!!!!



na spacerku, koniecznie z komórą :-))


no i sesja zdjęciowa w domu



 i oczywiście jak na jamioła przystało, ze skrzydełkami :-)


środa, 26 stycznia 2011

ŚLUBNY ROK

przede mną :-) Zostaliśmy zaproszeni w 2011 roku na 3 wesela do tej pory i nie jestem pewna czy to koniec... Całe szczęście każde w innej rodzinie więc na sukienki za dużo się nie wyda :-) Ubiór to zawsze wielki problem! Kolejnym trudnym problemem, z którym trzeba się zmierzyć jest wybór prezentu. W tej kwestii akurat zbyt kreatywna nie jestem i zawsze staram się dać... kopertę. Pieniążki "młodym" zawsze się przydają! U mnie wyzwaniem zawsze staje się sposób zapakowania :-) Zwykła koperta w moim przypadku nie wystarcza. W zeszłym roku stworzyłam serduszko z masy solnej z przyklejoną kopertą i ręcznie robioną karteczką. W tym roku na pierwszy ślub postanowiłam zrobić parę przytulających się aniołów z masy solnej. Problem pojawił się gdy wyszły z piekarnika - były strasznie ciężkie! Dlatego też zostały przyklejone na deseczkę, którą udekorowałam lekkim decoupage (zbyt wiele powiedziane!!!! Tej techniki nie opanowałam jeszcze niestety). No i kolejny problem. Gdzie umiejscowić kopertę???? Długo myślałam i... postanowiłam przykleić ją z tyłu :-) Wszystko opakowałam w celofan więc młoda para chyba szybko ją odkryła :-) Ogólnie dzieło bardzo mi się podobało :-)))) (ależ skromność, co???) Niestety zdjęcia mam tragiczne i mało na nich widać :-( Wszystko przez pośpiech i moją olbrzymią wadę - zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę! Moja Kropeczka ma już 14 miesięcy, a ja wciąż do końca nie opanowałam sztuki organizacji z małym dzieciątkiem :-( Koniecznie muszę się tego nauczyć!!!!!

Oto co wyszło i udało się na szybko (dzięki mej kochanej siostrzyczce!) zarejestrować:




Ależ te przygotowania do wesela są nużące!!! :-)



czwartek, 13 stycznia 2011

EKSPERYMENTY Z MASĄ SOLNĄ

staram się robić zawsze. Muszę przyznać, że bardzo ale to bardzo ten materiał lubię :-) Ogladając strony z koralikami (i nie tylko) fimo pomyślałam o tym, żeby technikę tworzenia wzorów na koralikach przenieść na masę solną. Długo nie myśląc i korzystając z pomocy mej siostrzyczki stworzyłam, a w sumie to stworzyłyśmy kilka wersji masy solnej, którą wykorzystałyśmy tradycyjnie, czyli do... jamiołów :-)))

Pierwsza próba, była próbą stworzenia kolorowych spirali ozdabiających masę. Wyszło całkiem, całkiem. Oto jamioł stworzony z eksperymrntalnego wytworu ;-)


Sukieneczka jest naprawdę kolorowa, a po lakierowaniu pięknie się błyszczy. Niestety, na zdjęciach tego efektu nie wiadć :-(

Po kolorowych spiralkach przyszedł czas na ... zebry :-)





Na a jak już doszłyśmy do zeberek to powstały i cętki :-))) A jamioły obowiązkowo już z serduszkami :-))



Ogólnie rzecz biorąc to znowu jestem "zawalona" jamiołkami!


wtorek, 11 stycznia 2011

NOWY ROK

nowe twory :-) Tym razem całkiem inne niż poprzednio. Kolorowe maksymalnie! :-) Każdy z nich ma już swojego właściciela ale jeszcze wysłane nie zostały więc korzystam i fotki pstrykam. Czy ładne, oceńcie sami...

Elegantka z torebeczką, w czerwonych czółenkach. 



Jamioł szczęście przynoszący na specjalne zamówienie.


Jamiołek z misiem w ręku. Mój ulubiony chyba :-) Na szczytny cel i tym samym stronkę ARTYŚCI - DZIECIOM.



No i jamiołek w ciąży :-) Na zdjęciach ciężko to zobaczyć, ale brzuszek ma! Dla wyjątkowej osóbki, która całkiem już niedługo mamusią zostanie :-))) Do paczuszki wraz z modlitwą przyszłych mam pojutrze trafi. Oby szczęście i zdrowie przyniósł!



No i na dziś chyba tyle. Może jeszcze tylko zdjątko mojego aniołka, który mamie na każdym kroku towarzyszyć musi i robienie jamiołów bez córci w ogóle w grę nie wchodzi ;-)